Patong Beach na Phuket – Pierwszy dzień i pierwsze wrażenia | ZAPOWIEDŹ!

Na Phuket w południowej Tajlandii dotarłem krótko przed północą. Na większe zwiedzanie nie było szans ale szybki rekonesans na plaże wykonałem i od razu poczułem się jak w domu. Na kolejny dzień plan był prosty, plaża od rana na 2-3 godzinki, a następnie zwiedzanie okolicy czyli głowie Patong Beach.
Wyszło lepiej niż mogłem się spodziewać,plaża okazała się taka jak być powinna czyli ciepła czysta woda o zasoleniu umożliwiającym wodzie swobodne unoszenie mojego prawie 100kg „ciałka”. Podryfowałem w wodzie ok 40min (temperatura wody ok 30 stopni), następnie zjadłem owocowe drugie śniadanko i udałem się na spacerek. Po zwiedzeniu plaży i okolic udałem się na obiadek na pobliski ryneczek gdzie zjadłem całkiem dobre jedzonko i poiłem koktajlem lodowym z Pitaya (smoczy owoc). Po jedzonku ruszyłem na spacerek celem spalenia części kalorii przy okazji chcąc zobaczyć słynną ulicę Bangla Road, będąca centrum nocnego życia chyba całej wyspy. Oczywiście postanowiłem ponagrywać kamerką swoje wędrówki na pamiątkę 🙂 W związku z żałobą jaka trwa w Tajlandii ulica podobno była nieco wyciszona niemniej jednak odniosłem wrażenie że tłum ludzi ciągle się powiększa. W pewnym momencie spotkałem Jarka (poznanego znajomego z Bangkoku), w zasadzie to on mnie wypatrzył w momencie kiedy już traciłem nadzieje na spotkanie rodaków w celu wychylenia kilku browarków:) Zresztą co będę pisał sami zobaczcie filmik jaki nagrałem z pierwszego dnia na rajskich wyspach :).

Pierwszy filmik gotowy | Bangkok – Nocne życie na Khao San Road | Przejażdżka tramwajem wodnym

Po perturbacjach w podróży samolotem dotarłem do Bangkoku w miarę cały 🙂 Jednak z uwagi na fakt że nie miałem bagażu ani za bardzo w co się ubrać straciłem dzień przeznaczony na zwiedzanie na załatwienie spraw „posianego” bagażu. Jadnak mimo wszystko postanowiłem że drogę na lotnisko i ewentualne zakupy zagubionych rzeczy odbędę lokalnymi środkami transportu. Jak mi się to udało zrobić tak sprawnie i ciekawie że aż fajnie nie wiem do dziś.

Zabrałem ze sobą kamerkę i ruszyłem w drogę, część tego co widziałem można zobaczyć na filmiku. Fakt że nigdy wcześniej takiego filmiku nie majstrowałem również nigdy wcześniej nie gadałem do kamery to filmidło wyszło jak wyszło. Jednak chęć nagrania tego co widziałem i przeżyłem była znacznie silniejsza od faktu że gadam do tyczki z kamerą, a to co nagrałem i kraj który zwiedziłem będzie pamiątką na całe życie:)

 

 

Co widziałem i jak jechałem można zobaczyć na filmie (niestety jeszcze bez filmiku z drona), a o tym co widać trochę informacji dodatkowych poniżej.

Zacząłem jednym z najlepszych środków transportu czyli tramwajem wodnym. Jest to uważam najfajniejszy i chyba najszybszy (z uwagi na korki) sposób aby dotrzeć do głównych atrakcji Bangkoku takich jak Wat Pho, Grand Palace czy Wat Arun . Łodzie zawijające do kolejnych przystani, przepływające przez miasto rzeką Chao Phraya, która jest czymś w rodzaju autostrady wodnej naprawdę skutecznie pozwala ominąć miejskie korki i zaoszczędzić czas i pieniądze.

Na przystaniach, w kasach w zasadzie można kupić dwa rodzaje biletów: one-day-pass (na cały dzień) za 150 bath, jest to rodzaj turystycznego biletu wielokrotnego użycia a dokładniej wykorzystania (zużycia).  Można również kupić bilety jednorazowe po 40 bath. Jednak po przeanalizowaniu planu tras i obserwując tubylców czyli Tajów doszedłem do wniosku że nie kupię żadnego i zobaczę co oni zrobią. Okazało się że są różne linie czyli różne rodzaje łodzi (wolne, szybsze i najszybsze). Nigdzie nie znalazłem informacji że bilety można kupić bezpośrednio na łodzi, a ceny biletów to 15, 25 i 40 bath zależnie jaką łodzią chcemy płynąć.
Ja kupiłem bilet na łodzi jak wszyscy za 25 bath chciałem dopłynąć do miejsca gdzie będzie kolejka (stacja kolejki) ale w między czasie zauważyłem na mamie w telefonie że warto popłynąć do centrum gdzie kolejki mają jakby skrzyżowanie. To był strzał w dziesiątkę, a tramwaj wodny okazał się bardzo szybkim i bardzo atrakcyjnym turystycznie środkiem transportu zakorkowanym Bangkoku.

Ważne przystanki dla zwiedzających:

N5. Rachawongs – China Town
N8. Tha Tien – Wat Pho oraz po drugiej stronie rzeki Wat Arun
N10. Maharaj – Grand Palace (Pałac królewski)

Niestety nie miałem czasu odwiedzić tych miejsc, a po dotarciu do stacji Siam posprawdzałem w pobliskich sklepach (ogromne galerie handlowe) czy dostanę potrzebne rzeczy zagubione wraz z bagażem. Następnie kolejką BTS (Skytrain) oraz Airport Train czyli kolejką jadącą bezpośrednio na lotnisko Suvarnabhumi dotarłem do okienka zagubionych bagaży na tymże lotnisku. Pani po sprawdzeniu danych i telefonie z uśmiechem poinformowała że bagaż się odnalazł w Pekinie i właśnie leci do Bangkoku, a po północy dostarczą go do mnie do hotelu. Faktycznie rano jak wstałem w recepcji był plecak zapakowany w grubą (bardzo mocną) torbę foliową z plombami.

Z radością mogłem jechać dalej i nagrywać kolejne filmiki (ładowarki się odnalazły) hehe:)

Za tydzień zapraszam na filmik z pierwszymi krokami po wyspie Phuket (będzie w końcu coś z drona)

Wyjazd do Tajlandii | Świnoujście – Bangkok

Miałem nie robić na razie filmików z podróży z powodu zaległości jakie się pojawiły, jednak nie wytrzymałem i pierwsza część z podróży Świnoujście-Bangkok już w weekend. Kolejne będą mam nadzieję co tydzień pojawiać się na blogu i YouTube. Niewiarygodna przyjemność jaka towarzyszy mi przy przeglądaniu nagrań spowodowała niejako reakcję łańcuchową, nie mogę się powstrzymać aby nie pokazać choć po części kraju, którym się na poważnie zafascynowałem, a nie wiem czy nawet nie zakochałem.

Przyroda, klimat, ludzie, kuchnia, zapachy, plaże i wiele wiele innych pozytywnych doznań skutecznie przytłumiły te mniej kolorowe i mniej ciekawe, które również miałem okazje oglądać. Mam nadzieję że nieco Tajlandii uda mi się pokazać na filmikach tym bardziej że już nie mogę się doczekać powrotu do Azji zwłaszcza do Tajlandii.

Zapraszam już w weekend na pierwszy filmik.

Pierwszy raz przez Bangkok – Relacja bezpośrednio z Bangkoku

Więc po wczorajszej akcji przylotu do Tajlandii postanowiłem bez specjalnego przygotowania ruszyć w miasto, zjeść coś lokalnego i poczuć klimat Bangkoku. Wiecie co zajebiscie mam farta albo tu każdy „głupi ” się  odnajdzie, jako że nigdy od losu nic nie dostałem, no nie uwzględniając żony i dzieci więc zakładam że tu trudno się zgubić. Jako że nie mam laptopa nie napiszę za wiele na phonie bo nie lubię.  ale dodam filmik, a w zasadzie fragmenty z wycieczki. Całość będzie po powrocie 🙂 Za godzinkę ruszam na nocne życie więc jutro jak będę leciał na wyspy to coś tam pomątuję i wstawię. P.S. Zdaje się że mój zagubiony bagaż się odnalazł i mają mi dostarczyć do hotelu. Może jednak jutro polatamy po Bangkoku Dronem 🙂

 

To jedziemy – akcja kryptonim ”Asia” rozpoczęta

Punktualnie o 20:00 dźwięk dzwonka na promie wystartował mój trip w nieznane. Nigdy nie byłem poza Europą, najdalej udało mi się dotrzeć do Wielkiej Brytanii. Teraz hmm jestem równie „podjarany” co „obsrany”. Jak to mój synek czasem błysnie zajebiscie się zapowiada.

20161103_202031

Jutro rozpocznę video dokumentację i na bieżąco coś podeślę. Maciek, Prezesik, Księdzu zmówcie jakąś zdrowaśkę  za szczęśliwe powodzenie wyprawy i powrót co by moje kości nie pałetali sjię  po swijecje: )

Pozdrawiam gorąco Teresę i Zosieńkę, które mnie zawiozły pod prom.

 

 

 

Paszport i sprzęt gotowy w 100% a Ja hmmm :)

Technicznie podróż dopięta na 100%
Dziś odebrany nowiuśki paszporcik, zestaw sprzętu technicznego skompletowany w 100% („power bankiem” prezesowi bym na mrozie BMW z 2.5dislem odpalił 🙂, bilety wstępne zakupione, czyli do „Państwa Środka” i z powrotem kompletne. Dalej no cóż żadna tajemnica chyba ze względu na moje „ogromne” doświadczenie w wyjazdach poza Europę zdecydowałem się na Syjam i może coś jeszcze. Na początek Bangkok a dalej się zobaczy